BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »

poniedziałek, 30 listopada 2009

:)) Oneshot ,,Żegnaj"

Zamierzam dodać moje pierwsze yaoi (a właściwie shonnen-ai) *hurra!*,więc proszę o wyrozumiałość :)) Do tego koniecznie słuchajcie http://http://www.youtube.com/watch?v=96SxKk0zeek. Enjoy!
*************************************************************************************
Stał sam, a jego długie, srebrzysto-białe włosy powiewały na wietrze. Patrzył na krajobraz wokół niego, i zastanawiał się, dlaczego by nie spaść ze skarpy na której stoi, polecieć. Wiedział że musi opuścić krainę Wzgórz Wiśni i odejść. Że nie będzie dane mu tu wrócić. Uklęknął by spojrzeć w dół, na zasypiające miasto. Poczuł oddech na swojej skórze i ciepły policzek przyłożony do jego szyi.
-odejdź Uruku-poprosił.
-nie zostawię cię-mokre krople spłynęły po jego tunice.
-musisz. To wszystko moja wina.
-to wina Su-lin, Nejo.
-nie. Byłeś jej przyrzeczony.
Nejo został sierotą gdy miał siedemnaście lat. Rodzice brali udział w powstaniu przeciwko cesarzowi. Krwawo stłumiono bunty. Przewodził temu jeden człowiek...
Nejo postanowił go odnaleźć. Zajęło mu to siedem lat. Nie chciał go od razu zabić, chciał go poznać, dowiedzieć się jak żyje. Zaczął pracować dla niego. Został jego prawą ręką. Człowiek ten zaprosił go kiedyś na kolację. Poznał jego żonę, córkę, syna...
,,-Nejo, to mój syn Uruku. No dalej synu, nie wstydź się"
,,Uruku..."-Nejo z miłością spojrzał na obejmującego go chłopaka. Piękny. Gdy ujrzał go po raz pierwszy, zachwyciła go jego delikatność, nieśmiałość, kruchość...a w środku był taki silny. ,,Czarne włosy opadały mu na ramiona a oczy błyszczały podekscytowaniem. Na bladej twarzy kwitły rumieńce. Patrzył na niego nieśmiało." Nejo oczarował się chłopcem, był zaledwie cztery lata młodszy od niego. Odwiedzał zarządce często, tylko po to by zobaczyć jego syna, zakochał się. Pamiętał, gdy w ukryciu, pierwszy raz pocałował go. Objął go delikatnie, ich usta złączyły się. Nieziemskie doznanie. Pamiętał jak pierwszy raz go dotykał, jak obejmował jego delikatne plecy... wolałby zapomnieć. Kochał go, ale sądził że musi dopełnić zemsty. Długo się z tym zmagał. Dzięki Uruku czuł się wolny, bez żalu i goryczy...postanowił przebaczyć. Poprosił ojca ukochanego o Urukiego, by mogli razem odejść. Ten odmówił. Spytał więc ,,Dlaczego?". ,,On jest obiecany komuś od dnia narodzin." Kobiecie o imieniu Su-lin. Człowiek który za nią odpowiadał nazywał się Kauro. Także nie miał wpływu na ożenek siostry, lecz ta kochała Uruku i nie chciała mu pozwolić być z Nejim. Musieli więc walczyć. Nejo zabił Kaura. Wrócił z ciałem mężczyzny i udał się do ojca wybranka. Lecz ten rozpoznał w nim syna schwytanych rebeliantów. Nie mógł go zabić, ale wygnał go. Wściekły Nejo zranił go, prawie śmiertelnie. Nie chciał już zabijać. Musiał uciekać, gdyż zaatakował wysoko postawionego urzędnika.Wiedział że nie będzie mógł wrócić. Musiał zostawić Urukiego. Powrócił myślami do rzeczywistości.
-Uruki, wiesz jak bardzo cię kocham.
-wiem. Nie potrafię bez ciebie żyć.
-będę z tobą. Będę twoim aniołem stróżem, będę w twoim sercu a ty w moim.
-nie wrócisz- bardziej stwierdził niż spytał.
-nie Uru. Nie wrócę.
Pocałował go ostatni raz. Z rozpaczą, z żalem. Samotna łza spłynęła po policzku Nejiego.
Ostatni raz spojrzał na Urukiego. Zrobił krok w przepaść, lecz zamiast runąć w dół, zmienił się w ptaka i odleciał. W stronę zachodzącego słońca.

piątek, 13 listopada 2009

Kłopoty cz.3

Mówiłam już jak lubię zakazane uczucia? ;)
***************************************************************************************
-Ups, chyba przeszkadzamy- zachichotała niska ruda dziewczyna
-idźcie, zaraz do was dołączę
Grupa awanturniczek wyszła i została tylko Kimberly. Chwilę patrzyła na przypartą do kaloryferu Breannę...
-to damska toaleta- powiedziała grobowym głosem
-wiem- opowiedział obojętnie Connal
-puść mnie -szepnęła cicho Breanna
O dziwo, tym bardziej nie zamierzał.
-ona podoba ci się?
-Kimberly...-przemówił łagodnie
Przez chwilę dziewczyna wyglądała na zmieszaną ale szybko przyjęła z powrotem swój gorzki wyraz. Wreszcie chyba doszło do niej jak bardzo się wygłupia. Wybiegła trzaskając drzwiami
****************
Breanna z trudem wyślizgnęła się Connalowi. Wiedziała,że zauważy że go unika. Czuła chemię między nimi. Przerażało ją to, szczególnie że czuła w nim coś znajomego, wiedziała, że przebiłby jej mur odosobnienia. Nie wiedziała że on się tak zachowa! Była twarda a przy nim topniała jak wosk. Uniosła dumnie głowę.
-nie muszę utrzymywać kontaktów towarzyskich z tobą jeśli nie chcę...
-,,nie chcesz"?!, mieszkamy pod jednym dachem do cholery!
-nie musimy wchodzić sobię w drogę.
-naprawdę tak sądzisz?- złapał ją za nadgarstek. Poczuł dreszcz na plecach i zauważył jej gęsią skórkę na ramieniu-Naprawdę?
-czego odemnie chcesz?
Zapadła cisza.
-nie wiem.
** ** ** ** ** **
Po powrocie do domu, Connal podgrzał sobie obiad i usiadł przy stole. Zauważył kartkę przy wazonie z kwiatami.
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
,,Connalu i Breanno.
Ja i George wrócimy dzisiaj bardzo późno nie czekajcie na nas. Ponieważ później o tym zapomnę, zostawiam pieniądze byście kupili sobie ładne stroje na bal w przyszły poniedziałek. Zapomniałam wam wcześniej o tym powiedzieć, jestem taka roztrzepana! Za tydzień, o 20:00
macie bal drugoklasistów! Dobrze się składa bo akurat mamy z Georgem wyjazd na instruktaż. Kolacja w lodówce.
Angela"
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Connal wziął pieniądze i poszedł do salonu pooglądać TV.

Hej!

Byłam chora i długo nie dodawałam notki, ale kompletnie nie miałam siły. Postaram się dodać kolejną część opowiadania dzisiaj lub w najbliższym czasie. Mam nadzieję że moja historyjka nie jest tragiczna i ktoś w końcu trafi na tego bloga :)