BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »

sobota, 16 października 2010

Zdecydowany? (shounen-ai)


Czemu tak na mnie patrzysz? Czyż dawno nie powiedziałem, że cię
nie kocham? Nie wiem, dlaczego dalej tu jesteś, to do czego
dążyłem, nigdy nie było twoją aspiracją. Przyglądasz mi się tak
jawnie, prawie bezczelnie. Jesteś tylko małym chłopcem. Czy nikt cię
wcześniej nie zdeptał? Zabieram swoje rzeczy, kładę klucz na biurku i
zostawiam cię samego.
*
Wiem, że jestem masochistą. Twoja niechęć jest piękna. Patrzę na
ciebie, nie mogąc uwierzyć, że istniejesz. Nie masz prawa bytu.
Gasisz i zapalasz ludzi i dalej nie rozumiesz, dlaczego tu siedzę. Nie
wiesz, co to uczucie, kochanie.
Odchodzisz, zamykając cicho drzwi. Idealny przewodniczący Rady
Uczniowskiej. Pan Perfekcja. Twoja pogarda boli tylko wtedy kiedy
jestem tu sam. Jest tu wtedy tak cicho, tak ciemno... Boję się tylko
tego, że zostanę sam.
*
Nigdy cię nie lubiłem. Wydawałeś mi się taki zarozumiały, wiecznie
uśmiechnięty, w ten pewny siebie sposób, sprawiałeś, że wszyscy
kładli ci się u stóp. Przechodziłeś koło mnie na korytarzu i potrącałeś
mnie ramieniem, wiem, że z premedytacją. Jesteś tak delikatnie
zbudowany, kruchy, a tak magnetyzujący otoczenie. Nie mogłeś
sprawić bym cię zauważał. Nigdy nic we mnie nie obudzisz.
Rozumiesz?
*
Zawsze cię pożądałem. Przyciągnąłeś mój wzrok już tego pierwszego
dnia. Siedziałeś sam, zamyślony, cichy, nieobecny. Nie mogłem
powstrzymać pragnienia, drwiłem z twojego opanowania, mimo, że
wcale tego nie chciałem. Unikałeś mnie tak ostentacyjnie, dziwiłem
się, że nikt tego nie zauważa. Wydajesz się nie mieć pragnień.
Chłodny i szczery do bólu. Jesteś niesamowity. Mieliśmy się poznać,
prawda? Mój brat zaręczył się z twoją siostrą. To musiał być dla
ciebie cios prawda? Mieć mnie w rodzinie... Sprawiając mi ból
swoimi gestami, nie sprawisz, że odejdę.
*
Od dziecka byłem ambitny. Chciałem wybić się, osiągnąć coś
spektakularnego. Zostałem przewodniczącym, ciężko na to pracując.
A ty musiałeś pójść za mną. Po co? Nie pracowałeś na lekcjach, nie
wykazywałeś zainteresowania tym, co było dla mnie tak ważne. Moja
siostra czasami coś o tobie wspominała. Nie chciałem cię poznać.
Nie chciałem jej słuchać. Teraz muszę słuchać cię codziennie. Ale nie
twojego serca. Nie pozwól mi.
*
To był taki dzień jak ten. Napisaliśmy raport i zbieraliśmy się do
wyjścia. Upadł ci długopis i gdy schyliliśmy się po niego obaj,
pocałowałem cię. To był ostatni raz gdy zasmakowałem twoich ust.
Nie musiałem niczego dodawać. Odtrąciłeś mnie.
Słyszę dźwięk otwieranych drzwi. Wróciłeś.
*
Wracam. Dlaczego? Nie wiem. Patrzysz na mnie z pytaniem w
oczach. Myślę, że nie potrafię cię nienawidzić. Jesteś naprawdę
piękny. Ilu serce już złamałeś? Udaję, że nie istniejesz bo jesteś
egoistą. Nie wiem co powiedzieć. Robimy to samo codziennie. Ile
mam cię jeszcze odtrącać? Kiedy dasz sobie spokój?
*
Stoisz przede mną. Nie rozumiem cię. Kładę ci rękę na ramieniu i
smakuję twoje usta. Robisz coś, czego nie spodziewałem się w tym
życiu. Przyciągasz mnie bliżej i wkładasz mi język do ust. Puszczasz
mnie tak szybko, jak złapałeś. Śmiejesz się szyderczo. Chcesz mnie
złamać? Więc czemu wróciłeś?
*
Próbuję się zaśmiać. Odsuwam się od ciebie i opieram o ścianę.
Wyglądasz, jakbym cię zranił, ale to nie może być prawda. Ta twoja
wymyślona miłość, nie istnieje naprawdę. Prawda? Gdziekolwiek
pójdę, jesteś moim cieniem. Nie nabiorę się na twoje piękno, nie,
egoisto... Uderza mnie nagła myśl.
A jeżeli to ja jestem egoistą?
*
Jesteś zbyt szczery by skłamać, zbyt obojętny, by mnie skrzywdzić.
Jesteśmy chłopakami, wyznawanie swoich uczuć nie leży w naszej
naturze. Może jestem zbyt kobiecy? Zbyt bezpośredni, zbyt
zakochany? Domyślasz się, że rzadko przydarza mi się kochać kogoś.
- Mam zamknąć swoje serce? - za późno zdaję sobie sprawę, że
mówię to na głos.
*
Unikam spojrzenia twoich smutnych oczu.
- Nie. - szepczę mimo woli.
Jesteś idiotą, cholernym masochistą. Mam ochotę przytulić cię, lub
skręcić ci kark. Nie oczekujesz ode mnie za dużo? Nie jestem tak
przyzwoity, jak ci się wydaje. Zimny dreszcz przebiega mi po plecach.
Czy ja się boję? Nie. Nic nie sprawi że cię pokocham...
Bierzesz swój plecak i otwierasz drzwi.
*
Może po prostu to zakończę? Przestanę starać się o twoje uczucie?
To najprostsze wyjście. Dać sobie spokój. Podświadomie wiem, że nic
z tego. Jutro znów będę próbować. Miłość musiał wymyślić ktoś
całkiem szalony.
Słyszę odgłos kroków i czuję, jak materiał mojego płaszcza
wyślizguje ci się z ręki. Obracasz mnie i patrzysz w moje oczy.
- Mogę cię odprowadzić?
Pół roku później.
Odprowadzałeś mnie codziennie.
A no i zapomniałbym. Jesteśmy parą.
Czy najważniejsza jest wytrwałość, czy pożądanie?
*
Pragnienie drugiego ciała. Kiedy cię zapragnąłem?
*
Wiara to dążenie. Jestem wdzięczny...
*
...wdzięczny za ciebie.

*********************************************************************
Ach, jutro będzie ,,pewien dzień" związany z blogiem, ale że nie na tą datę wyznaczyłam coś specjalnego, to notki proszę się nie spodziewać a najwyżej dzisiejszą potraktować jako tą ,,okazjonalną".

2 komentarze:

Silris pisze...

magiczne... bardzo mi się podobało.

YoAne pisze...

Taak, podoba mi się :D Nawet bardzo ^^
Ale ten obrazek mi kompletnie nie pasuje. Mam zupełnie inne wyobrażenie o bohaterach xd
Poza tym... Ta treść ma jakieś podteksty i ja się chyba domyślam, o co Ci chodziło x.x
Ach, no i mam parę zastrzeżeń- trochę niejasno określone fakty, mieszany styl (który mi cholernie przeszkadzał w czasie czytania x.x) i nieliczne, aczkolwiek nadal skaczące przecinki :P
Ale pomysł świetny, pisz tak dalej ^^

Twoja wspaniała, skromna i niezastąpiona Beta xD