BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »

czwartek, 18 lutego 2010

3.Początek na Wzgórzach Wiśni

Myah leżał głową w poduszce i wdychał jej liliowy zapach. Skóra nie
była mocno napięta więc krew nie spływała mu już po plecach. Czuł
się jednak jakby ktoś przypiekał go rozżarzonym prętem. Jęknął z
bólu.
- Odpręż się - poczuł jak ktoś delikatnie siada na jego tyłku i wciera
chłodną maść w jego rany. Mimo pieczenia krew w nim zawrzała.
Bólu prawie nie czuł, ale wszystkie mięśnie mu się spięły i miał
nadzieję że Ailoh tego nie zauważy. Czuł długie, chłodne palce na
plecach, łagodnie krążące po jego barkach. Chciał powiedzieć jakiś
komplement tak uzdolnionemu masażyście ale poduszka skutecznie
zatkała mu buzię i wolał się nie poślinić. Przymknął oczy i skupił się
na cudownym dotyku dłoni. Jedna z rąk zaczęła umiejętnie masować
jego głowę i bawić sie jego krótkimi włosami. Zawsze przy tym
zasypiał. A nie chciał teraz tak po prostu zasnąć... Po chwili już
głośno chrapał.
Po jakimś czasie zbudził się gdy poczuł jak dłonie Ailoh badały jego
usta, twarz. Otorzył oczy by pokazać że już nie śpi. Gdy palce chciały
oderwać się od jego skóry, przytrzymał jej rękę. Wiedział że i ona to
czuje. Prąd przepływał przez ich ciała. Wziął powoli jednego palca
dziewczyny do ust. Usłyszał jak dziewczyna gwałtownie nabiera
powietrza. Przeniósł usta na nadgarstek i przygryzł wrażliwą skórę
zapewne robiąc malinkę. Następnie przeniósł usta na ucho i polizał je,
przygryzając płatek. Gdy chciał ją pocałować, Ailoh delikatnie położyła
palec na jego ustach.
- Nie. Rano.
Poczuł że wstaje i wychodzi z pokoju. Był zdziwiony ale przygotowany
na odrzucenie. Pomyślał że posłucha rady swojej opiekunki i prześpi
się. Zamknął oczy i wyrzucił wszelkie myśli z głowy.
Świt jego zdaniem przyszedł za szybko.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
( czas rzeczywisty - przypominam, cała akcja jest wspomnieniami
Myaha! dop.od.autorki)
Myah powoli uniósł powieki i ujrzał że jest już ciemno. Potrząsnął
głową a z jego włosów wypadło kilka płatków wiśni. ,,Chyba zapadłem
za głęboko w podświadomość. Huh." Powoli złość z niego uchodziła i
ustępowała miejsca smutkowi i rozżaleniu. Było tak dobrze.
Naprawdę dobrze. I chyba tak jest nawet lepiej. A on to z własnej woli
porzuca. I co z tego że się pomylił? Jest ok. Dostał więcej niż mu się
należy. Powinien zapomnieć... albo coś zrobić.
Myahuay podjął już decyzję.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
,,Otworzył oczy i zamiast ciemności zauważył światło wlewające się
do pokoju. Zrozumiał. To już dziś. Wyskoczył z łóżka w poszukiwaniu
Ailoh. Chciał wreszcie zobaczyć kobietę, która tak długo się nim
zajmowała i tyle dla niego znaczyła. Skierował się do pokoju
gościnnego. Pierwsze co zauważył, to mleczne ciało leżące w
pościeli. Delikatnie obrysowane plecy a na nich burza
ciemnobrązowych włosów o miedzianym blasku. Jego gość widocznie
spał nago. Nagle ciałko obróciło się i lekko przykryło od pasa w dół
kołdrą. Mężczyzna pomyślał że coś jest nie w porządku. Podszedł
bliżej a świadomość uderzyła w niego z całą mocą. Poczuł jak osuwa
się na ziemię. Oparł głowę na rękach. Było mu słabo. Zamknął oczy.
- Myah coś się stało? Jak tu weszłeś? Mogłeś upaść! - usłyszał
zmartwiony głos nad sobą. Otworzył oczy i spojrzał w górę.
- Ailoh...Dlaczego? Dlaczego?
Smutne oczy stojącego przed nim chłopaka błysnęły nagłym zrozumieniem.
- Nie pytałeś, a ja wiedziałem że lepiej byś nie wiedział.
- Dlatego szeptałeś - powiedział z goryczą i wyrzutem.
- Myah, kocham cię! - wybuchnął. Złapał mężczyznę za ramiona a z jego oczu popłynęły łzy. Myahuay odwrócił wzrok.
- Myślałem że jesteś kobietą. Pozwoliłeś mi tak myśleć! Okłamałeś
mnie!
- Strażnik mi kazał tak zrobić. Powiedział że inaczej nie przyjmiesz
mnie.
- Ailoh... Odejdź - brzydził się nim i czuł gorycz.
Po policzku chłopaka spłynęły łzy. Nieporadnie wstał.
- Wybacz mi kiedyś.
Mężczyzna nic nie powiedział. Usłyszał odgłos zamykanych drzwi i
pozwolił uczuciom wypłynąć. Łza spłynęła po jego policzku a późńiej
następna. Poczuł rozpacz, następnie złość, zaczął wszystko niszczyć,
aż w końcu poczuł się wyrzuty. Nic nie czuł."
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
(teraźniejszy dop.)Ale jest tu i teraz. Myah biegł jak najszybciej mógł.
****************************************************
Łatwo się pogubić z tymi odniesieniami bo nawiązuję tu do pierwszej
części czyli tego co dzieje się TERAZ natomiast reszta to
wspomnienia (czyli ślepota,poznanie Ailoha aż do rozstania). To nie
jest ostatnia część, będzie jeszcze jedna :)

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Już Ci to kiedyś mówiłam, ale teraz oficjalnie napiszę- To jest świetne! Zazwyczaj jestem dość sceptyczna przy ocenie opowiadań, ale to naprawdę zrobiło na mnie spore wrażenie. Szkoda tylko, że tak krótko to opisujesz...
Ach, no i moja ocena... Powiedzmy... 9,5/10 :)