BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »

czwartek, 27 maja 2010

Kalendarz (oneshot)

Polecam smutną muzykę do tekstu. Pisałam to przy ,,Heart shaped box" ( choć nie każdemu by to pasowało do treści). Enjoy.
************************************************************************************
Październik

W październiku padał deszcz, który nic nie wnosił do mojego życia.
Szedłem nadal wyznaczoną ścieżką, w monotonnej szarości i nikt i
nic nie mogło wypełnić mojej samotności.
W kałużach, w rynnach, w strumieniach...
Topiłem się. I bałem się, że już nie wrócę na powierzchnię.



Listopad

Zrobiło się zimniej, lecz w sercu cieplej. Ludzie przychodzili i

odchodzili, a ja ich nie zatrzymywałem. Tak było wygodniej. Ubrałem
się ciepło i przeżyłem pierwsze mrozy. Zaczął padać śnieg i pokrywać
białym puchem wszystko dookoła. A gdy zachorowałem, samotnie,
bez nikogo bliskiego i poszedłem szukać szczęścia...
Spotkałem jego.

Grudzień
Lodowate powietrze przenika mi kości. Siedziałem w domu całkiem

sam, zapomniany, sam sobie jestem winien. Odrzuciłem ich
wszystkich. Nie liczyłem z iloma spałem, liczyłem ile zraniłem.
Ani jednego. Żadnemu na mnie nie zależało.
Przepraszam, teraz, bo zapomniałem o nim.
A on przyszedł, w nocy, wypełnił mi ciszę.


Styczeń
W zdeptanym śniegu. W nadziei na słońce. Widziałem jego. Wszędzie.

Był taki kruchy, a zniszczył moją obronę. Tak łatwo mógł wypaść z
moich rąk, a kruszył moje skamieniałe serce. Było tak pięknie...
Miałem tylko jedno postanowienie noworoczne : Nie pozwolić, by coś
mu się stało, nie pozwolić mu zniknąć.
Ja, samolubny egoista.

Luty
Patrzył na pierwsze oznaki wiosny, a ja głaskałem jego piękne włosy.

Pilnowałem by nie zachorował, a gdy mu to mówiłem, śmiał się
gorzko. Nie rozumiałem. Wiedziałem tylko, że kocha mnie tak mocno
jak ja jego. Robiliśmy wszystko co chcieliśmy. Chciał wszystko zaraz,
teraz. Zgadzałem się.
Moje kochane słoneczko, moje słodkie uke...

Marzec
Siedzieliśmy razem na starej ławce. I byliśmy całkiem sami. I nic mi

nie brakowało. Obiecałem mu, że zawsze z nim będę. Mówiłem mu to
co noc, przed snem. Lub po tym jak się kochaliśmy. Nie widziałem,
jak czasem płacze w poduszkę. Stopniał ostatni śnieg i natura
budziła się do życia.
Podziwiałem w słońcu jego bladą skórę.

Kwiecień
Zrywałem mu kwiaty. Codziennie. Związywał swoje włosy w warkocz,

a ja widziałem czasem ich pasma na poduszce. Nie widziałem jego
podkrążonych oczu. Widziałem tylko jak bardzo kocha życie.
Kochaliśmy się na polanie, w domu, w lesie, w pracy. Trzymałem jego
chłodną rękę, nie patrząc na mijających nas ludzi. Całowałem jego
wąskie usta i dziękowałem przeznaczeniu, za każdy dzień z nim.
Każdy dzień był inny, każdy lepszy od poprzedniego.
To była cudowna wiosna.

Maj
Maj był ciepły. Pisał coś zawzięcie w swoim notatniku a zbłąkane

promyki przemykały przez szyby i oświetlały jego twarz. Denerwowały
go moje wieczne obserwacje, więc udawałem że na niego nie patrzę.
Nie był głupi. Wiedział o tym i gdy kończył pisać, wtulał twarz w moje
ramię a ja obejmowałem go mocno. Tak mocno jak tylko mogłem.
Ale wyślizgiwał mi się z rąk. Nie dosłownie. Po prostu czułem, że coś
jest nie tak. I nie pozwalałem mu nigdzie odejść.
Uśmiechał się wtedy, a ja czułem niepokój.

Czerwiec

W czerwcu obchodziliśmy jego urodziny. Był radosny, szczęśliwy. Dni

były długie i gorące, a noce krótkie lecz namiętne. Zwiedzaliśmy
miasto, chodziliśmy po parku. Przygarnęliśmy starego, zmizerniałego
kota z ulicy. Nie wróżyłem mu długiego życia, lecz on troskliwie się
zajmował kocurem. A ja kochałem wszystko, co on kochał.
Był wieczór, a on nagle zemdlał. Zawiozłem go do szpitala i czekałem
aż się obudzi.
I znów poczułem w sercu strach.

Lipiec

Lipiec był duszny. Temperatura wynosiła ponad trzydzieści stopni a ja
dygotałem z zimna. Tak bardzo się bałem.
Umierał.
Moja miłość, moje ukochane serduszko, mój słodki, piękny chłopiec,
mój złotowłosy, mój kochanek.
Po prostu umierał.
A ja byłem bezsilny.
Wracaliśmy ze szpitala i wtedy mi powiedział.
Nieuleczalnie chory. Od dawna. Niecały miesiąc życia.
Wiedział. Wiedział od roku. I żył pełnią życia.
Żyłem razem z nim i umierałem razem z nim.
I dopiero wtedy zauważyłem jego cienie pod oczami. Przerzedzone
włosy. Jego blada skóra...
Płakałem pół miesiąca, a przez kolejne pół chłonęliśmy życia ile się
dało. Udawał że się nie boi, więc ja też to robiłem. Oddawałem mu
tyle siebie ile tylko mogłem. To był szalony miesiąc.
Rozpaczliwa walka o ulotne chwile szczęścia.
Boże, tak bardzo go kochałem.

Sierpień

W sierpniu zasnął. Odpłynął w spokoju, z pogodnym uśmiechem na
twarzy. Zasnął by już się nie obudzić. Niosłem jego bezwładne ciało
na własnych rękach i taki włożyłem je do trumny. Tuliłem się do niego
i głaskałem jego policzki. Płakałem tak, jak nie płakałem jeszcze
nigdy. Zamknąłem jego piękne oczy a ksiądz wyrwał mi jego dłoń z
uścisku. Gdy zamknęli trumnę i złożyli go do grobu nie mogłem
wydobyć z siebie głosu. Klęczałem i patrzyłem na nagrobek z jego
imieniem. Wiedziałem co zrobię.
Niebo płakało nad nim, ciepłym, letnim deszczem.

Wrzesień

We wrześniu kończę pisać ten notatnik. Robi się zimno ale nie czuję
tego. Ogarnia mnie ta sama cisza co kiedyś. Ale już nic nie jest takie
same.
Znowu go spotkam.
Tak musiało być.
Sięgam po nóż.
Zrobię to szybko... Tęsknię.
Krew wypływa z mojej piersi. To nawet tak bardzo nie boli.
Do zobaczenia... Już niedługo...
Kocham cię.

************************************************************************************
Wiem, że krótkie, ale napisałam to wczoraj w przypływie weny i nie zrobiłam żadnych poprawek.

8 komentarze:

Anonimowy pisze...

HOT^^

;*

<333333

Anonimowy pisze...

I ♥ your Blog xD ;*


Podpisano: Twoja wierna Fankaa :D

Silris pisze...

Bardzo ładnie x3
Koniec okropnie smutny, ale wypadło niesamowicie.
Nie pasowało mi tylko użyte określenie "uke". Po prostu w codziennym życiu nikt tak nie nazywa swojej drugiej połówki i używanie tego w opowiadaniach jest dla mnie...błędne.
Ale poza tym było wspaniale :)

Anonimowy pisze...

ojoj :<

YoAne pisze...

Smutne, ale bardzo mi się podoba...
Zresztą, jak każde twoje opowiadanie ;)
Ja tego słuchałam akurat przy podkładzie Sadness and Sorrow i efekt był po prostu niesamowity...
Rzeczywiście trochę dziwnie brzmi wyrażenie "uke" w codziennym użyciu, ale oprócz tego nie ma tu już właściwie niczego, do czego mogłabym się przyczepić (a ja się zazwyczaj lubię czepiać :P)
No więc jednym słowem popieram pozostałe wypowiedzi i twierdzę, że to opowiadanie jest po prostu świetne ;)

Anonimowy pisze...

Przeczytałam i może bym płakała jak by nie było o geju >.< A TAK TO ŚŁIT XDD

Anonimowy pisze...

Rozpłakałam się przy tym szczerze, trafiło dokładnie w tą tematykę, która porusza mną najbardziej. Emocje zostały oddane w sposób bardzo naturalny, tak bardzo można się z nimi utożsamić. I ten klimat, budujący w czytelniku niepokój z każdym kolejnym miesiącem. Istnie kapitalne Q~Q Z reguły nie pisuję komentarzy bo zakładam, iż nie jestem w stanie wnieść nic nowego lub interesującego w życie autora, ale pozwolę sobie odstąpić od reguły. Blog odkryłam przed momentem i już na nim zostanę, bardzo podoba mi się Twój styl, także będzie tu sobie taka jedna osóbka, nie komentujący pasożyt, który czyta wszystko. Życzę weny na więcej takich perełek~!

Anonimowy pisze...

Od lipca ryczałam, opisałaś to świetnie tak mała ilością słów oddałaś emocje. Niektórzy mogą się spierać, że za mało, ale mi to wystarczy. A taki mały minusik niektóre miesiące są za jasne ( zimowe) i strasznie ciężko je się czyta.
Ookami