No dobrze. Wracam do pracy... Będzie to dłuższy oneshot czy jak kto woli, krótkie opowiadanie. Dedykuję Yo Yane i Silris dla której postanowiłam pisać dalej moje głupie wytwory wyobraźni ;)
*************************************************************************************
Myahuay zaklął szpetnie. Dawno ni miał tak podłego humoru. Spojrzał na otwarte drzwi i oklapł ciężko na dywan. Pogoda była idealna, cudowny dzień w rodku jesiennej pluchy. A on to wszystko spaprał. Spojrzał na swoje zimne dłonie i zapragnął schłodzić sobie nimi głowę. Zrobił to ale nie poczuł ulgi. Ból i zmieszanie nie dawały mu spokoju. Jeszcze wczoraj był taki szczęliwy. Zakochany. W kobiecie idealnej. Gdy to pomyslał zaczął się histerycznie smiać. Nie ukrywał nigdy swoich emocji ale teraz czuł się ich pozbawiony. Sądził że postąpił słusznie. ,, Cholera, dlaczego tęsknie?" Że też nie przyszło mu na mysl, że gdy jeżeli wczesniej nie mógł znaleźć dziewczyny dla siebie, to nie znajdzie takowej teraz? Czemu był taki ufny? Ubodło go to, choć wiedział że gdyby znał prawdę, nie byłby tak otwarty i najpewniej powiedziałby że poradzi sobie sam. Wstał, wyszedł na dwór i spojrzał na górzysty horyzont. Białe płatki unosiły się w powietrzu. Mimo iż była już późna jesień, kwiaty wisni kwitły tu cały rok. Całe wzgórza były nimi pokryte. Z tąd ta nazwa. Kraina Wzgórz Wisni. Oparł się o barierkę i pozwolił myslom płynąć.
Wszystko zaczęło się w chwili gdy oslepł. Wczesniej prowadził towarzyskie życie. Miał dużo przyjaciół, często z nimi wychodził, smiał się. A jednak gdy stracił wzrok, został sam. Wszyscy go porzucili.
,,Swiatem rządzą prawa. Prawami Strażnicy. Strażnikami,Żywioły. Żywiołami,włada Duch Swiatła. Swiat i wszystko co w nim istnieje ma sens i cel. Każdy element pasuje. Każdy współgra. Duch Swiatła nie istnieje bez jego istot, a istoty bez niego. We wszystkim jest ład. Czasami żywioły ingerują w losy ludzi. Czasami dają wskazówki, czasami przejmują kontrolę nad losem danego człowieka. Nieważne jest dlaczego. Żywioły kochają ludzi. Kochają też mieszać."
Myahuay patrzył wtedy na zachodzące słońce. Symbol aktywnej postaci żywiołu Żywego Ognia. Czuł że Ogień go wybrał. Po chwili otoczyła go ciemnosć, widział tylko jasniejące słońce. Poczuł rękę na ramieniu i mimo że nie mógł się odwrócić, wiedział że za nim stoi Strażnik. Strażnicy nie mówią. Przesyłają słowa do umysłu wybranej osoby. Myahuay doskonale je słyszał.
- ,, Trzcinowe drzewko spokojnie oczekuje wschodu Ognia. Będzie trwało w nocy, a gdy pobierze wodę z ziemi, słońce ukaże mu się. A trzcina zamieni się w Wisnię."
Dla człowieka zrozumienie przepowiedni jest niemożliwe. Nie zlęknowszy się, mężczyzna złożył swój los w ręcę Ognia. Swiatło zniknęło i mężczyzna zrozumiał że oslepł.
Na początku się obawiał,potem cieszył (z wybrania)a następnie był wsciekły, gdy zrozumiał że ,,przyjaciele" go zostawili. Czuł, że nic nie ma sensu, postanowił pokazać że nawet slepy może robić co chce. Potykając się i upadając, szedł przed siebie. Zabłądził. Poslizgnął się. Chyba skręcił kostkę. Zrezygnowany i rozgoryczony, trzymał się za bolące miejsce, by je schłodzić. Nie wiedział co robić, w którą stronę pójsć. Samotny. Bezradny. Nagle poczuł jak ktos wkłada mu do ręki kij by podparł się na nim. Jego ciało podniosło się do góry, ktos przejął jego ciężar. Poczuł zapach wisni. Ponieważ nie czuł zbytniego nacisku na podłoże, nie zauważył kiedy znalazł się w domu.
-kim jestes?-spytał
- zaopiekuję się tobą. Na imię mam Ailoh.
Mężczyzna nigdy nie słyszał takiego imienia. Zastanawiał się, czy jest damskie, czy męskie ale uznał że nie wypada pytać. Czuł się bardzo samotny. Nie odmówił.
Często rozmawiał z Ailoh. Nie rozumiał czemu zawsze mówią szeptem. Niecierpliwił się, kiedy będzie mógł zobaczyć Ailoh, z tego co wyczuł miał (lub miała) długie włosy. Pomyslał zatem że jest dziewczyną. Nie przeszkadzało mu to, wręcz cieszyło, bowiem była najbliższą dotąd mu osobą. Kiedy dotykała go niechcący, czuł że się rumieni. Czuł jej delikatną skórę, włosy opadające na ramiona... Zastanawiał się jak wygląda jej twarz.
-,,Myahuay, chodźmy do strumienia. Porozmawiajmy. Muszę ci cos powiedzieć bo sądzę że już niedługo będziesz widzieć"
*************************************************************************************
Uff... namęczyłam się z tym rozdziałem. Blogspot próbuje mnie chyba zniechęcić bo gdy piszę ,,ł" wyskakuje mi dokładnie :
Nie da się też pisać litery ,,ś" (wkleiłam ją tutaj).
Mam jednak nadzieje,że nie jest tak tragicznie (jak mi się wydaje).
Za wszelkie błędy i powtórzenia bardzo przepraszam, postaram się poprawić :) .
Niedługo dodam kolejną częsć bo całosć mam już spisaną w zeszycie i gotową do opublikowania (jeżeli będziecie chcieli to czytać). No, to chyba tyle :))

2 komentarze:
No to tak *strzela palcami*.
Powiem szczerze, że musiałam notkę przeczytać trzy razy, zanim cokolwiek skumałam, ale to wina mojego przemęczenia xd
Trochę dziwnie to wyszło z tym nieznajomym. Nie poznał po głosie, jakiej jest płci? Mogłaś chociaż o tym wspomnieć, że nie dało się go tak zidentyfikować. Dziwne było też to, że chłopak nie wystraszył się, gdy ktoś nagle go złapał i podniósł(a przecież jest niewidomy, więc nie miał szans na zobaczenie "przeciwnika").
A no i ostatni dialog. Rozumiem, że to Strażnik się wypowiada, tak?
Podoba mi się ten wątek z opuszczeniem przez przyjaciół, bo ukazuje prawdziwość świata, mimo iż opowiadanie jest fantastyczne. Często zapomina się o tym, że realizm potrzebny jest wszędzie, ale ty jednak o tym pamiętałaś, co bardzo mnie cieszy. Lubię, gdy bohaterowie są takimi opuszczonymi i, poniekąd chociaż, skrzywdzonymi istotami. Wtedy na scenę wkracza seme i bierze uke pod swoje skrzydła x3
No dobra *chrząka*
Bo Myahuay będzie uke, ne? ^^"
No i tak, co do partii, gdy poznajemy myśli bohatera. Uważam, że ładniej by to wyglądało wzięte w kursywę, tak samo, jak moment, w którym opisuje ten świat. Wiesz "Światem rządzą prawa (...)". I oczywiście, gdy głos zabiera Strażnik, jako, że to też są myśli.
Ale zrobisz, jak zechcesz, to jasne, ne? ^^
A i jeśli masz problemy z pisaniem notek na blogspot to po prostu pisz je w notatniku lub w Wordzie [tu odradzam, bo potem są problemy z czcionką X.x Ja muszę kopiować tekst do notatnika i dopiero potem na bloga] i przenoś je właśnie tu xD
Generalnie czekam na rozwój akcji i kochanie nie śpiesz się tak z nią, bo, jak się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy, co nie? XD
To do następnego ^^
I znowu literka w literkę zgadzam się z Panią S. Nic dodać nic ująć ... W poniedziałek skomentuję resztę bo muszę się zbierać... Narka
~AKEMI
Prześlij komentarz