Moje pierwsze yaoi, dodam że dwuczęściowe. Pewnie mi nie wyszło
(bo moja beta znosi shonnen-ai ale yaoi to dla niej kres możliwości)
ale wena mnie zmusiła by je napisać i opublikować :0 Muszę też
chyba sprostować conieco o Myahuayu i Ailohu. Ale to pod notką. ^ ^
***************************************************
Waliou gładził swoje długie złociste włosy. Zmrużył oczy z
przyjemnością. Służąca wmasowywała mu lawendowy olejek na
kręgosłup, gdy inna ubierała go w kaszmirowy szlafrok. Zamruczał.
Wyją z szuflady krótki sztylet, który nosił na wszelki wypadek i
schował go za pas kimona. Zrobił ostatnie poprawki i wyszedł z domu.
Na głowę założył ciemny kaptur. Dyskrecja była podstawą w ciemnych
zaułkach miasta.W powietrzu unosiła się wilgoć a kwaśne krople
deszczu kapały i osiadały na płaszczach jego i jego świty. Starł krople
potu z czoła. Czuł podekscytowanie, mimo że miejsce do którego się
kierował odwiedzał już nieraz. Jednak tym razem oczekiwał
niespodzianki. Odruchowo potarł ręce. Przyśpieszył kroku. Stary,
czerwony neon jaśniał nieśmiało nad zniszczonym budynkiem. Miejsce
w którym powinny być okna zalepione były papierem ryżowym. Wszedł
do pomieszczenia. Pierwotny zapach stęchlizny próbowano
zamaskować wonnymi kadzidłami jednak zwiększało to zaduch.
Różnokolorowe, kwieciste lampiony, rozświetlały wnętrze. Korytarz
rozgałęział się, tworząc mały labirynt. Delikatny dźwięk skrzypiec,
niesiony gdzieś z jego środka, przyciągał. Wnętrze miało swój klimat.
Łatwo było złapać się w jego sidła. Kilka skąpo odzianych kobiet i
mężczyzn uśmiechało się zalotnie so niego, jednak Waliou zignorował
to. Pozwolił ściągnąć z siebie płaszcz i zaprowadzić do sali dla ViPów.
Ujrzał w oddali dobrze znaną kobietę. Skąpstwo i chciwość błyszczały
w jej oczach, zbyt mocny makijaż na jej starej, zniszczonej przez czas
twarzy. Obwieszona była tanimi błyskotkami, jednak odrazu można
było wyczuć że to ona zarządza tym miejscem. Gdyby nie zawód jakim
się trudzi, mogłaby być jego matką.
- Saliomi-uścisnął przyjaźnie pulchną kobietę
- Waliou, kochanie!- cmoknęła go w policzki - mam dla ciebie
niespodziankę. Ucieszysz się.
Zaprowadziła go przed czarne drzwi.
- Nie wejdę z tobą, sam się przekonasz. Przygotowałam ci też to o co
prosiłeś. Zapłacisz mi według uznania..- uśmiechnęła się
przeczuwając dobry interes.
Poczekał aż kobieta odejdzie i wszedł do środka.
Pomieszczenie było duże. Ciemne kotary zasłaniały okna i dawały
poczucie prywatności. Wielkie łoże umiejscowione pod czarną (jak
wszystko w tym pokoju), odrapaną ścianą. Był też mały stoliczek i
krzesło. Waliou zdjął wyjściowe kimono oraz haori* i ubrał inne;
czarne, jednowarstwowe. Związał platynowe włosy w kucyk. Podszedł
do łóżka i spojrzał na leżącą na nim postać. Biała skóra, okryta tylko
czarnym prześcieradłem olśniewała swoją bielą i rzucała perłowy
poblask. Czarne włosy rozsypane na poduszce wyglądały jak utkane z
pajęczej nici. Różowe usta podkreślały bladość cery.
Waliou wstrzymał oddech. Ideał.
Ciemnoczerwone tęczówki spojrzały na niego.
Pod jego spojrzeniem nie mógł się ruszyć. Poczuł się nagi, odarty z
dumy. Otworzył szeroko oczy.
- Przecież nie jestem twoim pierwszym mężczyzną- zadrwił chłopak
dźwięcznym głosem
Twarz Waliou'a znów przybrała maskę. Wstał i sięgnął po
kosmetyczkę.
- Nie, nie jesteś. A ja nie jestem twoim, prawda?
- Jesteś drugim.
Zaskoczyło go to szczere wyznanie. ,,Mamyś nie kłamała mówiąc że
to jest ,,coś" ekstra...on...jest niezwykły...".
Wyjął kilka rzeczy z torebki i usiadła okrakiem na udach chłopaka.
- Jak się nazywasz?- zapytał
- Teraz , kiedy nie mam już nic, kiedy jestem niczym...nazywaj mnie
jak chcesz.
Mężczyzna sięgnął do kosmetyczki i wyjął szminkę. Powoli zbliżył się
do twarzy młodzieńca i umalował jego wąskie, pełne wargi.
Chłopak spojrzał na niego pytająco.
- Najpiękniejszy...Nazwę cię Romance.
Mocno wpił się w usta chłopak, a gdy ten je uchylił, skwapliwie z tego
skorzystał. Złapał jego głowę i przeniósł usta na szyję. Przygryzł jego
skórę robiąc malinkę.
- Doskonale...-podkreślił oczy chłopaka czarną kredką.
Poczuł ciepły oddech na swoim uchu. To było jego wrażliwe miejsce.
Dotkął długich,czarnych włosów kochanka.
- Romance...
Chłopak usiadł na jego udach i odrzucił kołdrę na bok. Blade,
gipkie,kruche ale umięśnione ciało prężyło się przed nim a klatka
chłopaka falowała szybko.
Waliou jeszcze nigdy w życiu nie był tak podniecony.
Pogładził piękny tors Romance'a. Nałożył róż na policzki chłopaka ana
powieki dał niebieski tusz. Ułożył go tak, by jego głowa znalazła się
pod brodą Waliou'a. Uniósł jego twarz do góry i zaczął malować mu
rzęsy. Głaskał go po jego długich włosach, następnie zjechał dłonią po
kręgosłupie. Gdy dotknął pośladków Romance'a chłopak jęknął i
przylgnął do niego. Pomógł mu rozebrać się z kimona. Poczuł jak
kochanek twardnieje. Mile go to połechtało, jednak teraz mógł
myśleć tylko o tym by posiąść Romance. Spojrzał w jego piękne oczy.
Położył go i zaczął lizać jego sutki a następnie brzuch, znacząc mokry
szlak. Zjechał nieco niżej i niżej... Polizał wnętrzną stronę ud
chłopaka, omijając strategiczne miejsce. Doprowadzał tym Romance
do szału i dobrze to wiedział. Kiedy widział że chłopak zaraz dojdzie,
oblał się oliwą i posadził chłopaka na swoich udach.
Pocałował go mocno w usta i wszedł w niego. Zastygł by dać czas
chłopakowi do przyzwyczajenia. Zlizał słoną łzę która spłynęła z oka
Romance'a. Gładził go po plecach i zaczął się poruszać. Nie chciał
sprawić mu bólu. ,,Skąd we mnie tyle czułości?" Nie poznawał sam
siebie. Spojrzał na twarz mężczyzny. Ten patrzył na niego i pocałował
go, z początku delikatnie, z czasem coraz namiętniej. Kochali się
coraz szybciej. Słychać było tylko ich jęki. Ich spocone ciała łączyły
się ze sobą. Najpierw doszedł Romance, a zaraz po nim Waliou. Opadł
zmęczony na klatkę młodzieńca i wtulił się w jego bark. Przykrył ich
kołdrą. Dotknął policzka kochanka.
-Romance, chyba się w tobie zakochałem - szepnął i odpłynął.
****************************************************
Zboczone, wiem. Ale na j. polskim moja wyobraźnia miała za duże
pole do popisu d: . |Chciałabym tylko sprostować. Długo nie byłam
pewna czy Ailoh ma mówić o sobie w formie żeńskiej czy męskiej,
zdecydowałam się na tą pierwszą ponieważ Ailoh nie zamierzał
powiedzieć Myahowi że jest mężczyzną, bo tamten
najprawdopodobniej odprawił by go. Dlatego też szeptał by nie mógł
go rozpoznać po głosie (trochę głupie, wiem.) I jeszcze jedno... (nie
bić) Myah jest seme ^ ^. To chyba tyle. ,,Początek..." dodam niedługo,
( i postaram się notka była dłuższa ;P) choć pewnie najpierw dam
drugą część tego yaoi. :)
wtorek, 26 stycznia 2010
Romance cz.I (yaoi)
Autor: Raiah o 08:28
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarze:
Przepraszam, że dopiero teraz, ale jakoś mi się zapomniało ^^" Notkę przeczytałam już dawno, zaraz, jak mnie o niej powiadomiłaś i miałam skomentować, ale nie było czasu, a potem wyleciało mi to z głowy ^^"
Ale już jestem! xD
Wyszło nawet fajnie, ale jak to ja, muszę się do czegoś przyczepić xD
Lubię opowiadania z męskimi dziwkami x3
I gdy potem się okazuje, że klient kocha pracownika to już w ogóle x3
Swoją drogą ten facet...niezły fetysz z makijażem. Bardzo fajną ksywę nadał chłopakowi- Romance. Aż tak miło się to wymawia ^^
Tylko nie pasowało mi tu słowo 'kochanek'. Fakt, że uprawiali seks, nie oznacza, że są kochankami. No, rozumiesz, ne?
Kochankowie kojarzą mi się z uczuciem. Wiem, że bohater wyznał mu, że go kocha pod koniec, ale mimo wszystko kochankami bym ich nie nazwała, a przynajmniej nie na tym etapie. To brzmiało trochę dziwnie po prostu.
Poza tym kwestia sprawiania bólu. Nie wiem, czy dziwka odczuwa ból, przy zwykłym stosunku i raczej w to wątpię. No chyba, że to jego pierwszy, lub jeden z pierwszych klientów xD
I wracając do tego wyznania- nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia xd
I jeszcze coś, co mnie załamało. Myah seme? X.x
Gratuluję wyobraźni xD ja go sobie w tej roli nie wyobrażam. xD
Prześlij komentarz