Myahuay i Ailoh siedzieli na pomoście. Zimna woda oblewała ich
stopy, a szum wody uspokajał. Mężczyzna włożył dłoń do zimnego
strumienia.
-Jak mnie poznałaś Ailoh? Znaliśmy się wcześniej? Dlaczego się mną
zajęłaś?
Poczuł ruch koło siebie i ciepłe ciało koło lewego boku.
- A czy to ważne? Wiesz, że jestem z tobą już miesiąc? Niedługo
spadnie śnieg. A pomiędzy śniegiem leżeć będą białe płatki. Ale czy to
coś nowego? Tak jest zawsze. Nie musisz tego widzieć, musisz
zaakceptować że tak będzie. Nie zmienisz tego, nawet jak to
zobaczysz.
- Ale...
- Myahuay... duch wybrał mnie abym się tobą zajęła- szepnął - stałam
za tobą. Ja też widziałam ducha Ognia.
Mężczyzna próbował odnaleźć dłonie Ailoh. Poczuł, że ciepłe ręcę
obejmują jego ramię. Zimna woda z rąk Ailoh spłynęła po jego
plecach.
- Ailoh, tak bardzo chciałbym cię już zobaczyć.
-Nie możesz zobaczyć. Ale możesz zadawać pytania.
-Skąd jesteś? Z Keyan*?
-Nie, wywodzę się zza gór Ducha.
-Opowiedz mi o tym miejscu.
-Jest tam zawsze zimno, nawet w lecie. Ludzie zamieszkują wyżyny i
szczyty, a na dole jest przełęcz na drugą stronę. Jest też tam droga do
Doliny Wiśni. Ludzie ubrani są w kurtki i kożuchy a ci bogatsi w stroje
ze skóry jelenia, pomalowane ochrą. Domy są z grubo ciosanego
drewna. W środku wydrążone jest ognisko.
- Więc czemu tu jesteś?
-hmm...kiedy oboje widzieliśmy światło, ja naprawdę stałam za tobą,
ale ty byłeś...tu, a ja...tam.
Zamilkli.
-Przeznaczenie - szepnął Ailoh
-Ile masz lat?
-Osiemnaście. A ty?
-Dwadzieścia cztery.
-Idziemy do domu?
-A poopowiadasz mi jeszcze? - Myah wyszczerzył zęby w stronę
nieokreśloną ( ^^ dop.od.autorki)
-Dobrze. A co chcesz wiedzieć?
-Czy ludzie skąd pochodzisz, mają jakieś szczególne cechy?
-Co trzecie dziecko ma włosy koloru złota- powiedziała Ailoh po
minucie ciszy.
-Złota?!
-Tak...nie opowiadamy o tym na prawo i lewo.
-A ty? Jaki kolor mają twoje włosy?
-Czarno...miedziane.
-Oh. Piękne.
-Twoje są ładniejsze- dotknął krótkich, kruczoczarnych włosów
mężczyzny.
-Zostań ze mną.
-Zostanę. Robi się zimno. Wracajmy do domu.
Myahuay wstał z pomocą Ailoh i poczuł że traci równowagę.
-Myah, Uważaj!
Mężczyzna zachwiał się, kamyki osunęły się i mężczyzna runął na
plecy.
-Kurde znowu -mruknął rozzłoszczony. Plecy paliły go niemiłosiernie.
-Pokaż.
Skórę na plecach przecinały dwie szramy. Lekko kapała z nich krew.
-Wracajmy. Opatrzę ci to.
*Keyan - nazwa dzielnicy
****************************************************
Krótka i zapewnie z błędami ale beta mi nie pomogła *gniewa się*
Dodam niedługo kolejną część albo yaoi XD .
poniedziałek, 25 stycznia 2010
2.Początek na Wzgórzach Wiśni
Autor: Raiah o 08:51
Etykiety: Początek na Wzgórzach Wiśni
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarze:
No to tak!
Notka po pierwsze tragicznie wręcz krótka. Poza tym nie rozumiem dlaczego zmieniasz ciągle to wskazywanie na płeć Ailoh. Raz mówisz o nim, jak o mężczyźnie, raz o kobiecie. Ponad to jeśli jest facetem to nie sam nie mówiłby o sobie w formie żeńskiej, a słysząc, że chłopak tak się do niego zwraca, albo by go poprawił- co można dać później i szok gotowy-albo nie przejąłby się tym, uważając, że sam się pewnie przesłyszał. Nie wiem, czy skumałaś mój przekaz, ostatnio się wysłowić nie mogę jakoś xDDD
Było trochę błędów i powtórzeń, ale to nic tam *macha łapką*
"Myah wyszczerzył zęby w stronę
nieokreśloną"- niby nic, ale mi się to podobało ^_^ takie przejście z poważnego tematu na coś lżejszego, taka mała odskocznia. Aż sama się uśmiechnęłam ;d
To czekam na newsa, tylko DŁUŻSZEGO! :)
Prześlij komentarz