BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »

wtorek, 8 czerwca 2010

I ,,Majaki". (DeiNeji)

Chwilowo to miałam gotowe, więc dodaję. Tak, wiem, to znowu coś nowego, ale pozostałe projekty też dodam niedługo :)
Akcja dzieje się w świecie rzeczywistym, więc z ,,Naruto" mało ma wspólnego.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Enjoy.
**************************************************************************************
Neji spał.
Był to oczywisty, niepodważalny fakt. Nikt nie mógł temu zaprzeczyć.
Ale to nie był normalny sen. Neji nie mógł się z niego obudzić.

Nie było to spowodowane magią, zmęczeniem czy bólem.

Był w śpiączce.


Rok temu miał wypadek. Samochód zderzył się z ciężarówką. Wiele płaczu, wiele łez, wiele krwi.

A jednak żył. Dalej oddychał, dalej biło mu serce.
Więc Ten Ten nadal go kochała. Więc Hinata nadal podawała jej chusteczki w chwilach kryzysu, pocieszała ją, dalej błagała Boga by oddał jej brata.
Neji nigdy nie był sam w swoim pokoju w szpitalu.
Oczywiście, nie wiedział o tym. Czasami czuł jakiś dotyk, lecz jego mózg nie był w stanie dostatecznie zarejestrować tego faktu, by chłopak mógł jakoś na to zareagować. W swoim umyśle był całkowicie sam.
Nie czuł upływającego czasu, nie rozróżniał przeszłości ani teraźniejszości, ba, nie pamiętał nawet jak miał na imię. Myśli, jeżeli można tak nazwać niejasne impulsy, przepływały przez jego głowę, nie pozostawiając po sobie śladu. Nie potrafił przypomnieć sobie o czym pomyślał chwilę temu.
Ale czasami miał majaki. Później zapominał o nich, ale zawsze gdy się pojawiały, czuł podekscytowanie. Nie miały one oczywiście sensu, lecz były jego wspomnieniami i pokazywały mu kim jest.
Właściwie kim był.
Czarnowłosa dziewczyna, wodząca oczami za blondwłosym chłopakiem. Mężczyzna z szarymi tęczówkami, spoglądający na niego z dumą. Brunetka z pierścionkiem na palcu uśmiechająca się do niego czule...
Gdyby miał na to wystarczająco dużo energii, zrozumiałby pewnie że wizje przedstawiają jego rodzinę.
Niestety nie miał. Inteligencja, która kiedyś była jego największą dumą, pozwalała mu jednak stwierdzić, iż jedna z pojawiających się w jego głowie osób, nie była mu znajoma. Jego zmysły wyczuwały ją, lecz były zbyt zniszczone by mogły cokolwiek zdziałać.
Płynącemu w otchłani własnej psychiki, Neji'emu wcale to nie przeszkadzało. Jego ciało, choć piękne i doskonałe tak jak dawniej, było tylko warzywem, skrywającym jego ostatnią niezdobytą fortecę. To stwierdzenie nie ukoiłoby żalu najbliższych, gdyż Hyuuga był w połowie martwy. Przynajmniej dla nich.
Pewnego razu (ponieważ pojęcie czasu było poza możliwościami Nejiego) chłopak zauważył błysk światła gdzieś w ciemności. Nie była to wytworzona przez niego myśl - nie miał nad tym kontroli.
To światło nie było jego częścią.
Blask powoli drążył tunele w jego głowie i odświeżał pamięć. Skorupa jego fortecy zaczynała powoli pękać, lecz nie przestraszyło to bruneta. Przeciwnie, dodawało mu energii. Ta dziwna rzecz zachwyciła Nejiego. Poczuł jak wraca do własnego ciała i poczuł ciepło swojej skóry. Mimo że myśl odchodziła i wracała, cały czas pamiętał co się dzieje. Pamiętał nawet jak ma na imię. Nie wiedział o tym, lecz jego serce zabiło mocniej. Gdyby mógł poruszyć ustami zapewne by się uśmiechnął.
Nagle nawiedził go ostatni już, majak.
Szara plama mignęła przed nim. Znajdował się na korytarzu, który na pewno kiedyś już widział, nie przypominał sobie jednak gdzie. Nie to było jednak najważniejsze.
Stał przed nim, prawie realny, gość jego umysłu.
Był to chłopak, ciut wyższy niż Neji, może trochę bardziej umięśniony. Blond włosy miał rozpuszczone, choć część była związana w kucyk. Jego złote oczy patrzyły na bruneta z uczuciem, którego nie umiał rozpoznać a jego ręce świeciły dziwnym blaskiem, lecz chłopak się nie bał.
Stwierdził, czując nową dawkę energii, że własny majak nie może zrobić mu krzywdy.Czuł też, że nawet nie ma takich zamiarów. Przyjął więc chętnie jego obecność. Po chwili usłyszał jego głos.
Po tak długim, wypełnionym pustką czasie, ten dźwięk był dla Neji'ego jak kubeł zimnej wody. Otrzeźwił go natychmiastowo.
-,,Neji - zdecydowany lecz miły, radosny głos zabrzmiał w jego głowie - Musisz się obudzić. Otwórz oczy. Znajdź mnie. Czekam na ciebie."
Brunet chciał coś odpowiedzieć lecz nie wiedział co. Blondyn uśmiechnął się i pokręcił głową.

- ,, Kochanie - mruknął - masz zamknięte usta. Spotkamy się jeszcze."


Chłopak zaczął świecić i zmieniać się w płomień. Zaczął znikać a w myśli Neji'ego zaczęły się rozjaśniać. Usłyszał jeszcze tylko :

,,Pamiętaj, Neji".
Nagle wokół mlecznookiego wybuchło światło.

*


Dźwięk napełnianego powietrzem pudełka. Skrzypienie krzesła. Ciche pociąganie nosem. Powietrze w płucach, krew w żyłach, czucie w stopach.

To pierwsze rzeczy jakie zaobserwowały zmysły Hyuugi.
I Neji poczuł że może otworzyć oczy.
Był wolny.
Zlokalizował swoje ręce i delikatnie poruszył palcami. Zdrętwiałe, dawno nie używane mięśnie zapiekły go potężnie, lecz nic sobie z tego nie robił. Niemrawo uchylił powieki.
Znajdował się w szpitalnym łóżku. Pastelowe ściany pozwalały odpocząć wzrokowi a drewniane krzesła stały pod ścianą. Okno było otwarte i ukazywało świecący księżyc. Neji napawał się tym widokiem. Delikatnie przejechał językiem po wargach, czując metaliczny smak mieszający się z płynem dezynfekującym. Usta miał spękane i boleśnie zaczerwienione. Dotknął dłonią swoich włosów i doznał szoku. Miał je ścięte prawie do skóry. Skrzywił się, a z jego ust
wyrwał się cichy jęk. Coś zaszeleściło.
Dopiero teraz zauważył dziewczynę siedzącą na przeciwnym końcu sali. Miała pochyloną głowę, zaczerwienione oczy i powoli sączyła kawę. Rozpoznał ją natychmiast, co go lekko zdziwiło.

- Hinata! - spróbował krzyknąć, lecz głos uwiązł mu w gardle i wydobył z siebie jedynie ciche charknięcie. Jednak wystarczyło to, by dziewczyna na niego spojrzała.


- O mój Boże, Neji! - zaszlochała brunetka i podbiegła do brata, łapiąc go za rękę - Braciszku!


Łzy napłynęły do oczu Hyuugi. Objął ją mocno.


- Czekaj, zaraz zadzwonię po Ten Ten! - krzyknęła i wybiegła z sali.


Osłabiony chłopak położył głowę na poduszkę.

,,Kim jest Ten Ten?"- pomyślał. Nie mógł się dłużej nad tym zastanawiać, gdyż właśnie ktoś wpadł z piskiem do pomieszczenia i uwiesił mu się na szyi. Poczuł ból w nie rozciągniętych mięśniach i odsunął się lekko.
Stała przed nim niska brunetka, a łzy płynęły jej po policzkach. Patrzyła na niego i uśmiechała się niepewnie. Zaraz za nią stała pielęgniarka i wpisywała coś na karcie choroby.
Neji'emu od tego wszystkiego zakręciło się w głowie. Obecność nieznajomej, peszyła go, ale nie chciał być niekulturalny. Kiedy jednak brunetka nadal wyczekująco na niego patrzyła, spytał:
- Kim pani jest? Znamy się?
Zapadła cisza.

- J-jak to, n-nie pamiętasz mnie, Neji? T-to ja...

Odwrócił wzrok.

- Przykro mi...


- Jestem twoją narzeczoną - głos jej się załamał i wybiegła z płaczem.


Hinata weszła do pomieszczenia i spojrzała pytająco na Neji'ego. Opowiedział jej co się wydarzyło. Nie winiła go za ten nietakt. Miała nadzieję, że niedługo sobie wszystko przypomni.
Nalała wody do szklanki i podała ją bratu. Sama nic nie piła. Patrzyła na brata błyszczącymi oczami. Nareszcie go odzyskała.
Myśli bruneta zaprzątał chłopak z jego majaków. Zastanawiał się, czy to wszystko było prawdziwe. Chwilę później do sali wszedł tabun lekarzy, robiących mu wszelkiego rodzaju testy i nie miał czasu się niczym martwić. Wiele godzin później, zmęczony wydarzeniami, zasnął.
************************************************************************
Formy stylistyczne z krzykiem uciekły z mojego laptopa i za nic nie dały się namówić do powrotu, więc wybaczcie :( Oficjalnie obrażam się na bloggera :/

2 komentarze:

Silris pisze...

Hm...no cóż, inne xD
Niemniej zaciekawiłaś mnie.

YoAne pisze...

Um...
Jak zwykle mi się podoba ;)
Styl rzeczywiście mógłby być lepszy ale w czasie czytania potencjalny czytelnik (w tym wypadku ja) nawet tego nie wyczuwa więc nie będę się czepiać :P
Ale za to muszę czepić się o jedną rzecz (ach, jak ja to lubię ;P) Nie dałaś mi tego do zbetowania i będę się teraz fochać...
Ach, no i z tą granatową czcionką na czarnym tle to nie był dobry pomysł...
Mi samej było ciężko czytać a co dopiero innym (Skąd wiesz, że nie wchodzą tu jacyś dyslektycy?) W każdym razie radziłabym ją zmienić, bo odbieranie i charakter treści zależy także od wielkości, stylu i koloru czcionki (przynajmniej dla mnie)...
W każdym razie mnie też zaciekawiła ta notka i czekam na jej dalszy ciąg ^^
I napisz coś o Gaarze :) (tylko nie waż się robić z niego uke!)
Twoja genialna beta :D