BLOGGER TEMPLATES AND TWITTER BACKGROUNDS »

wtorek, 29 czerwca 2010

III. ,,Woda kapie..."

Mam dobry humor po wczorajszych urodzinach, więc jest.
W link z odpowiednią muzyką, klikać :D
************************************************************************************
Neji zawiązał swoje glany i zaczął czesać włosy, gdy Hinata powiedziała że wychodzi. Nie skupił się nad tym co powiedziała, zajęty przygotowaniami na nadchodzący wieczór. Na ciemnofioletową tunikę nałożył czarną bluzkę w formie siatki. Czarne rurki pokrywały ćwieki, wszyte przez bruneta rano. Oczy miał podkreślone czarną kredką a paznokcie pomalowane na czarno.
Czuł się przeraźliwie głupio.
Pół godziny później, przyszła Sakura wraz z ekipą i wszyscy udali się na koncert.
Noc była ciepła, więc koncert odbywał się na dworze. Przyjaciele przepychali się do przodu, by znaleźć się w odpowiednim rzędzie. Stali bardzo blisko sceny. Ludzi było coraz więcej, a na dworze coraz ciemniej. Scena była jedynym oświetlonym punktem.
Nagle pojawiły się na niej cztery postacie.
Gitarzysta, perkusista, skrzypek ...
Wzrok Neji'ego przyciągnął ostatni z ekipy. Wysoki blondyn, podszedł powoli do wiolonczeli i dotknął jej lekko. Głosy rozszalałych fanek jęczały z zachwytu. Usłyszał jak wykrzykują imię wiolonczelisty.
Deidara.
Hyuuga przełknął ślinę.
,,Przecież...on wygląda jak..." - poczuł zawroty głowy - ,,Wygląda jak mój majak."
Nagle rozległa się muzyka.
http://www.youtube.com/watch?v=B-igzl1twwk&feature=related
Deidara grał jak nawiedzony, a Neji'ego przechodziły gwałtowne dreszcze. Czuł jakby świat wirował dookoła niego, wiatr wrzeszczał mu prosto do ucha i nie mógł się zatrzymać.To było boleśnie niezwykłe uczucie. Rozpadał się...
To było takie piękne. Piękny anioł zguby...
Tak, Neji nie mógł się mylić. To był on.
Nie zastanawiał się nad tym. Nie potrafił.
Chciał wrzeszczeć by przestali grać, chciał wrzeszczeć by grali głośniej. Widział ciemne plamy przed oczami. To było jak sen.
Nagle muzyka ucichła i usłyszał głośny, pojedyńczy głos.
-I try to make it through my life
In my way
There's you
I zaczęła się piosenka.
http://www.youtube.com/watch?v=brYshp1qjqI
Łzy popłynęły Hyuudze po policzkach. To było takie piękne...
I wtedy Deidara spojrzał mu w oczy. Neji nie mógł odwrócić wzroku.
Nagle poczuł, jakby dostał czymś ciężkim po głowie.
Upadł.
*
Gdy otworzył oczy, dookoła było już cicho. Leżał na trawie. Spojrzał w górę.
Złote tęczówki patrzyły na niego ze spokojem. Piękna twarz anioła.
Przyjrzał się postaci. Na jego twarz wypłynął krwisty rumieniec.
- Deidara! - wychrypiał i spróbował się podnieść, lecz natychmiast opadł z powrotem na trawę.
W oczach wiolonczelisty pojawił się niepokój.
- Dobrze się czujesz? - spytał .
- Niezbyt - odpowiedział cicho Neji.
- Rozumiem. Mocno uderzyłeś o ziemię.
- Co się stało? - spytał
Złotowłosy odwrócił wzrok.
- Grałem i usłyszałem poruszenie. Zauważyłem że krew płynęła ci z ust, więc gdy skończyliśmy grać piosenkę, kazałem moim ludziom przenieść cię w bezpieczniejsze miejsce. Twoi przyjaciele pojechali już do domów.
Mlecznookiego zaskoczyła jego dobroć. Miał ochotę się do niego przytulić i spłonąć. Zdziwiły go własne myśli.
- Odwiozę cię do domu
- Wiesz gdzie mieszkam? - powiedział bez namysłu.
- Ta różowowłosa dała mi twój adres za autograf - odpowiedział.
Podał brunetowi rękę by mógł się podnieść.
- Dziękuję - szepnął.
Deidara nic nie odpowiedział. Szli w otoczeniu jego ochroniarzy aż do samochodu.
Blondyn podał adres kierowcy i usiadł koło czarnowłosego.
- Jeszcze raz przepraszam, że sprawiam ci problemy - Neji spojrzał na swoje otarte dłonie. Wiolonczelista nic nie odpowiedział i podróż minęła im w milczeniu. Gdy auto się zatrzymało i mlecznooki otwierał drzwi by wysiąść, blondyn przerwał ciszę.
- Zadzwonię do ciebie, niedługo.
Neji zdziwiony wysiadł, auto odjechało tak szybko jak się pojawiło pod jego domem i chłopak zaczynał wątpić, czy to wszystko wydarzyło się naprawdę.
Na miękkich nogach otworzył drzwi od mieszkania, wszedł po schodach na górę i w ubraniu padł na łóżko.

Rano byłby gotów uwierzyć, że to wszystko się mu przyśniło, gdyby nie Hinata, krztusząca się kawą na jego widok.
- Neji, dopiero teraz wróciłeś do domu?
Uznał to za potwierdzenie, że nie wypił wczoraj za dużo sake.
- Spałem w ubraniu - westchnął .
Pozwoliła mu w spokoju zjeść śniadanie, po czym wymusiła na nim natychmiastową kąpiel.
Nie prezentował się za dobrze - spojrzał z niesmakiem w lustro. Miał poobcierane łokcie i policzek, liście we włosach, kurz i inne świństwa na ubraniu, których pochodzenia nie chciał nawet ustalać. Z żalem wyrzucił ubrania prosto do śmietnika.
Prysznic pomógł mu się odprężyć i wyciszyć nękające myśli na jakiś czas. Ilekroć jednak zerkał na swoje pomalowane na czarno paznokcie, przypominał sobie o całym zajściu i rumieniec zażenowania wpływał na jego policzki. Nie wiedział czy ma się cieszyć, czy płakać, że Deidara powiedział że zadzwoni. W duchu powtarzał sobie, że i nie pozwoli już zobaczyć się złotookiemu w takim stanie jak wtedy.
Chyba, że mężczyzna już o nim zapomniał.
Nie pozwolił sobie o tym myśleć, więc usiadł przed telewizorem i bezmyślnie wpatrywał się w migoczący ekran.
- Może zrobiłbyś coś pożytecznego - powiedziała na wpół wesoło, na wpół niepewnie, Hinata.
Spojrzał wilkiem na siostrę. Gdy wyszła do pracy, sięgnął po kartkę papieru leżącą na stoliku oraz długopis. Włożył płytę Ghypticy do stereo i pozwolił myślom płynąć. Zaczął szybko kreślić po kartce.

,,Woda kapie do każdej miski.
Każda miska ma twoje imię.
Miski nie mają uczuć.
Słońce odbija się w każdej po kolei.
Jak pszenica, jak jasne kłosy zboża w promieniach słońca, jak twoje oczy, jak delikatna pajęczyna, jak babie lato, jak stogi siana, jak początek lata...
Mój złotowłosy."

Zgniótł kartkę w dłoni. Potarł skronie.
- Czy miłość jest zła?
,,Nie".
- Więc mam...prawo, go kochać? Moja miłość nie jest złem.
,,Nie. Jest zakazana."
- Przez co?
,, Bądźmy rozsądni. Homoseksualizm nie jest dobrze odbierany, ba! - nie jest tolerowany. Przyjaciele odwrócą się od ciebie. Chcesz tego?"
- Oczywiście, że nie. Ale co ja mogę zrobić?
,,Możesz to w sobie stłumić. Przestać czekać na wiadomość od niego."
- Ale jeżeli nie potrafię?
,, Nie, że nie potrafisz. Nie chcesz."
- Do czego to doszło, zaczynam prowadzić dyskusje z samym sobą - szepnął i wstał z kanapy.
Potrzebował czyjegoś towarzystwa.
,, Sakura jest w szpitalu, Naruto pewnie nie ma ze sobą telefonu, Temari i Ten Ten pewnie próbowałyby wszystko ze mnie wydobyć, a zresztą z tą drugą nie mam ochoty rozmawiać... Kiba. Pojadę do Kiby."
Chwycił kurtkę i wyszedł z domu.
*****************************************************************************
Z powodu wakacji notki nie będą się spóźniać wiele, ale ich częstotliwość zależy od komentarzy...
Naprawdę.
PS: Czy ktoś zauważył że zmieniłam nazwę bloga?
To się z czymś wiąże... ;)

1 komentarze:

Silris pisze...

Oooo, w końcu spotkanie! x3