Przeczytałam dwie cudowne mangi ,,Kishidou Club Bangaihen" i ,,Go Con Gokujou Rakuen Tours"(które naprawdę polecam, bo mnie oczarowały), więc w przypływie euforii dodaję nową notkę. Niebetowana , ale tym razem wybaczam ;d
Dla Silris - sama, bo nadal jestem zazdrosna, kochanie xd
I dla YoAne - bo i tak bez ciebie, beto, nie mogę się obejść, chociaż tylko mi doradzasz ;p I doczekasz się swojego Gaary ;d
Obiecuję, że nie będę już pisać ciemnoniebieską czcionką.
************************************************************************************
Kolejny dzień był mglisty i nie zachęcał do żadnej aktywności. Neji czuł się coraz lepiej lecz przypomniał sobie bardzo niewiele, a zupełnie nic na temat Ten Ten. Zamiast wysilać dalej umysł, postanowił zadać jej kilka pytań, gdy odwiedziła go po południu. Podał jej kubek ciepłej herbaty i poklepał miejsce obok siebie. Bez szemrania, usiadła obok niego. Co jakiś czas smarkała w chusteczkę i nie patrzyła mu w oczy. Było to krępujące dla chłopaka, ale wiedział, że to on musi przerwać ciszę.
- Ten Ten... opowiedz mi jak staliśmy się parą.
Spojrzała na niego. Miała niepokojąco mokre oczy. Przełknęła ślinę.
- Spotkaliśmy się na imprezie u Sakury... było późno i odprowadziłeś mnie razem z Hinatą. Potem twoja siostra urządziła przyjęcie i znów mnie odprowadziłeś... I wiele razy później, choć mogłeś mi odmówić. Zachowywałam się jak zwariowana optymistka, a ty wszystko znosiłeś, śmiałeś się, było cudownie... Nie wiedziałam co do ciebie czuję, aż pewnego dnia spotkaliśmy się przypadkiem - zamrugała by łzy nie popłynęły jej z oczu - ,,Neji" - usłyszałam własny głos. I zrozumiałam, że cię kocham. A ty podeszłeś do mnie i objąłeś mnie. I tak się zaczęło.
Hyuuga poczuł ucisk w sercu. Bardzo zranił tą dziewczynę.
- Neji...czy ty...czy są jakieś szanse, że sobie przypomnisz jak to było? Że znów będziemy razem...? - załkała.
Chłopak bez słowa objął ją ramieniem. Wtuliła twarz w jego obojczyk.
- Muszę iść do pracy - szepnęła.
- Dobrze - puścił ją.
Dziewczyna wzięła torebkę, pomachała mu i wyszła.
Mlecznookiemu zrobiło się trochę lżej. Przypomni sobie...
Więc czemu myślał o złotowłosym?
*
Dwa tygodnie później został wypisany ze szpitala. Hinata pomogła mu nieść wszelkie potrzebne pakunki, mimo że się temu sprzeciwiał. Czuł się zdecydowanie lepiej i nie potrzebował ,,opieki niańki".
Dotknął ręką swoich ściętych włosów.
Końcówki zdążyły trochę odrosnąć, lecz nie było porównania do ich poprzedniej długości. Neji pozasłaniał wszystkie lustra jakie się dało bo strata swojej największej chluby sprawiła mu ogromy ból. Z zazdrością patrzył na długie włosy Hinaty. ,,Jakie to niesprawiedliwe".
Przynajmniej wyglądał bardziej męsko. Gdyby tylko nie miał skłonności do czerwienienia się!
Ten Ten to nie przeszkadzało, podobał jej się taki. Dziewczęcy.
Gdy wszystkie rzeczy wróciły na miejsce, Neji (a właściwie jego siostra) zaprosił kilku znajomych by uczcić jego powrót do świata żywych. Przyszła Sakura, Naruto, Kiba i Temari. Dziewczyny odrazu go wycałowały, Naruto wyściskał a Kiba pocałował bruneta w policzek, co go lekko zmieszało. Zaprosił wszystkich do salonu.
Temari usiadła najbliżej niego i ciągle wypytywała jak się czuje. Przed wypadkiem często się kłócili, lecz nigdy nie na poważnie, więc jej nagła troska o jego zdrowie trochę go denerwowała. Przeżył! Zbudził się! Nie jest już bezbronny. Najwyżej ma coś z głową.
Minęło czternaście dni, a blond- majak się nie pojawił. Hyuuga powoli zaczynał mieć wrażenie, że to wszystko mu się wydawało.
Przecież było takie rzeczywiste...
Uniósł kieliszek z sake. Płyn migotał w blasku lampy. Neji zaczął okręcać go w różne strony. Po chwili zwrócił się do Kiby.
- Kiba, czy znam jakiegoś długowłosego blondyna? - powiedział cicho, zastanawiając się czy dobrze robi.
Przyjaciele popatrzyli po sobie.
- Neji, czy dobrze się czujesz? - spytała z troską Hinata.
- Oczywiście - spojrzał na nią zdezorientowany - A co?
- Nic. Po prostu dziwię się skąd ten pomysł. O ile wiem, to nie przyjaźnisz się z kimś podobnym do tego jakiego opisałeś.
- Powiem więcej - odparł swobodnie Naruto - nie przyjaźnisz się z nikim oprócz nas.
Hyuuga wypił szybko swoje sake. Głowa zaczęła go lekko boleć.
Sakura zaczęła szukać czegoś w torebce i po chwili wyciągnęła z niej pięć biletów na koncert.
- To bilety na koncert Ghypticy. Pamiętasz Neji? To ten zespół grający metal. Kupiłam je dla nas, dwa miesiące temu, dlatego jest ich pięć, ale Hinata nie może iść, więc dobrze się składa, że starczy dla wszystkich - uśmiechnęła się i podała jeden z biletów mlecznookiemu - pilnuj go jak oka w głowie.
Rozmawiali jeszcze długo, a potem wszyscy się pożegnali i Hyuuga poszedł spać.
Hinata siedziała jeszcze chwilę na dole, pijąc herbatę.
poniedziałek, 21 czerwca 2010
II. ,,Masz tylko nas" (DeiNeji)
Autor: Raiah o 11:37
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

3 komentarze:
Hmm...
Parę błędów, ale styl zdecydowanie lepszy niż poprzednio :)
Niech zgadnę co się wydarzy na koncercie ^^
Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś innego a tu niespodzianka ;)
Jak na opowiadanie "w czasie rzeczywistym" to całkiem płynnie i przyjemnie się to czyta.
Znowu mi nie dałaś do zbetowania, ale łaskawie wybaczam zważając na jakże usprawiedliwiające okoliczności ;D
Jak zwykle mi się podoba. Pisz dalej ;)
Twoja wspaniała beta :D
Dodajmy, skromna xd
No, skarbie! Nie bądź zazdrosna! xD
*głaszcze* xd
Niech ta Ten Ten się wypcha, boszzzz. Jak ja nienawidzę kobiet! się wpychają gdzie nie trzeba zawsze ;d
O boże, ale mi słodko *oddaje jej loda, którego jadła*
masz, już nie mogę xD
Dobra, już nie wiem, co mówię, nie słuchaj mnie lepiej ;d
Prześlij komentarz